Artist: 
Search: 
Reddit

Maryla Rodowicz - Rozmowa Poety Z Komornikiem lyrics

Gdy wezmą nam ostatni chłam, ostatni łach do spania.
Ja na to w śmiech, panowie, ja wchodzić nie zabraniam.
Gdy oclą mi ostatnie drzwi, ostatni dach nad głową.
To powiem cóż - bywało już i zimno, i niezdrowo.

Czy pan jest sam, czy panów dwóch,
Otwieram drzwi na oścież.
Ach co za szum,
Ach co za ruch,
Ach jacy mili goście.
Siekierę weź i porąb stół,
Gdy trudność się wyłania.
Bo to co gram,
Co w sercu mam,
Jest nie do odebrania.

Gdy wezmą nam ostatni chłam, ostatni łach do spania.
Ja na to w śmiech, panowie, ja wchodzić nie zabraniam.
Gdy przyjdzie ta, co kosę ma i oczy jak latarnie,
Dam wódki gram i - ech madame - niech pani mnie przygarnie

Jak żyło się, tak żyło się
Otwieram drzwi na ościerz.
Weź ręce dwie i oczy te,
O więcej mnie nie proście.
Zrób tylko pstryk i wyłącz dźwięk
I miejsce zrób na saniach,
Bo to co gram,
Co w sercu mam,
Jest nie do skasowania.